Kiedy w ogóle myśleć o prawniku na stałe?

Pamiętam rozmowę z właścicielem średniej firmy produkcyjnej. Zadzwonił dopiero wtedy, gdy przegrał sprawę w pierwszej instancji. Sędzia wytknął błędy w umowach, które były kopiowane „z internetu” od lat. Koszt apelacji i naprawiania szkód wyszedł mu o 40% drożej niż roczny abonament prawnika, którego odrzucał jako „za drogi”.

To jest dokładnie moment, w którym wielu przedsiębiorców zadaje pytanie: kiedy wynająć prawnika na stałe? Z mojej perspektywy – konsultanta, który od 12 lat siedzi w e-commerce i MŚP – stała obsługa prawna przestaje być luksusem wtedy, gdy prawo zaczyna wchodzić w Twoją codzienność. Nie przy „wielkiej aferze”, tylko przy zwykłych, codziennych decyzjach: umowach, regulaminach, zatrudnianiu ludzi, reklamach, ekspansji.

W mikrofirmach i na samym starcie działalności często wystarczy doraźna konsultacja – pojedyncza umowa, regulamin, konsultacja przy większym kontrakcie. Ryzyko jest jeszcze ograniczone, a każdy wydatek oglądasz z dwóch stron.

Ale gdy rośnie liczba zatrudnionych, pojawiają się bardziej skomplikowane kontrakty, ochrona danych, własność intelektualna, eksport – nagle okazuje się, że prawnika potrzebujesz nie raz na rok, tylko co tydzień. Wtedy stała obsługa zaczyna być nie kosztem, tylko polisą, która chroni Twoje marże i spokój.

Koszt jednej źle przygotowanej umowy, jednego przegranego procesu czy jednej wpadki z RODO potrafi spokojnie przewyższyć roczny wydatek na stałą obsługę prawną. Mniejsi przedsiębiorcy często angażują kancelarię dopiero po wyroku pierwszej instancji – i wtedy rachunek rośnie o 30–50% w porównaniu do sytuacji, gdyby prawnik był w grze od początku.

Jeśli więc Twoje codzienne działania regularnie zahaczają o przepisy, a „porada ad-hoc raz na jakiś czas” przestaje wystarczać, to jest dobry sygnał, że stała obsługa prawna zaczyna mieć bardzo konkretny sens biznesowy.

Co to właściwie jest stała obsługa prawna?

Kiedy pierwszy raz wdrażałem stałą obsługę prawną w dynamicznie rosnącym sklepie internetowym, właściciel był przekonany, że „to będzie kilka maili miesięcznie”. Skończyło się na stałej współpracy przy umowach z dostawcami, regulaminach, reklamacjach, windykacji, ochronie marki i danych. Nagle okazało się, że prawnik nie jest „od wielkich problemów”, tylko od tego, żeby tych problemów w ogóle nie było.

Stała obsługa prawna firmy to długoterminowa współpraca, w dwóch głównych modelach:

Po pierwsze, masz model outsourcingowy – współpracę z kancelarią prawną na abonament albo w formie ryczałtu. Płacisz stałą stawkę miesięczną/kwartalną za określony zakres usług. Dzięki temu koszt pojedynczej porady jest niższy niż przy jednorazowych konsultacjach, a Ty nie zastanawiasz się za każdym razem: „czy mnie na to stać?”. Ten model sprzyja prewencji – skoro już płacisz, to po prostu dzwonisz, zanim coś podpiszesz.

Po drugie, masz model in-house – zatrudniasz prawnika na etat. Taka osoba zna Twoją firmę od środka, siedzi w procesach, rozumie kontekst decyzji i jest dostępna „od ręki”. Oprócz przygotowywania i weryfikacji umów, często bierze udział w negocjacjach, opiniuje kampanie marketingowe, regulaminy, polityki, wewnętrzne procedury.

Część firm wybiera model hybrydowy – prawnik in-house do bieżączki + kancelaria zewnętrzna do tematów specjalistycznych albo dużych transakcji. Spotykam to szczególnie w firmach, które rosną międzynarodowo: codzienność ogarnia prawnik w firmie, a spory sądowe czy specyficzne kwestie (np. prawo norweskie przy eksporcie) przejmuje kancelaria zewnętrzna.

Wspólny mianownik jest jeden: dzięki stałej obsłudze przestajesz gasić pożary, a zaczynasz zarządzać ryzykiem. Dobrze prowadzona współpraca sprawia, że prawnik staje się częścią Twojego systemu biznesowego – tak jak księgowość czy logistyka.

Kancelaria na abonament czy prawnik in‑house?

Na jednym z warsztatów dla właścicieli firm zapytałem: „kto z was ma prawnika na etacie?”. W górze zostały tylko ręce z dużych korporacji i międzynarodowych grup. Kiedy dopytałem MŚP, większość odpowiedziała: „mamy kancelarię na abonament – na naszego prawnika jeszcze za wcześnie”.

I dokładnie tak to wygląda w praktyce.

Model kancelarii na abonament świetnie sprawdza się w MŚP i startupach, które regularnie podpisują ważne umowy, ale nie mają jeszcze takiego wolumenu spraw, by zajmować prawnika na pełen etat. Koszt jednostkowy godziny jest niższy niż w przypadku pojedynczych porad, a budżet jest przewidywalny. Co ważne – abonament „zachęca” do kontaktu przy drobnych sprawach, które przy rozliczeniu godzinowym często są odkładane „na później”. A to właśnie na tych drobiazgach najczęściej potykają się firmy.

Prawnik in-house staje się opłacalny tam, gdzie praca prawna jest codziennością: duże korporacje, grupy kapitałowe, firmy działające na wielu rynkach jednocześnie. Międzynarodowa firma obsługująca np. Polskę, Norwegię i Niemcy bez prawnika na stałe zwyczajnie tonie w zawiłościach lokalnych regulacji – szczególnie, gdy różnice między rynkami są tak duże, jak między Norwegią a Polską.

Trzeba jednak pamiętać, że etat to nie tylko wynagrodzenie. Dochodzi ZUS, urlopy, narzędzia pracy, szkolenia. Całkowity koszt jest więc wyższy niż „goła pensja”.

Coraz częściej widzę też rozwiązanie pośrednie: firmy z nagłymi pikami pracy prawnej wynajmują prawników przez agencje rekrutacyjne albo w modelu interim. To tańsze i bardziej elastyczne niż od razu tworzenie stałego etatu, a pozwala przejść przez okres intensywnych projektów (np. duża inwestycja, wejście na nowy rynek, proces M&A).

Żeby ułatwić porównanie, spójrz na tę tabelę:

Cecha / Model Kancelaria na abonament Prawnik in-house
Docelowa grupa MŚP, startupy w fazie wzrostu Duże korporacje, grupy kapitałowe
Koszt jednostkowy godziny Niższy niż porady ad-hoc Wyższy ze względu na dodatkowe koszty
Przewidywalność kosztów Tak, dzięki ryczałtowi Trudniejsza, ze względu na zmienne koszty zatrudnienia
Wolumen pracy prawnej Niewielki do średniego Duży, codzienny
Zaangażowanie w bieżące projekty Ograniczone, na zlecenie Całodobowe, stałe wsparcie
Dodatkowe koszty Brak dodatkowych kosztów zatrudnienia ZUS, urlopy, szkolenia, narzędzia
Elastyczność modelu Wysoka, możliwość skalowania usług Niższa, wymaga zatrudnienia stałego pracownika
Ryzyko kosztów niespodziewanych Niższe dzięki prewencji i abonamentowi Wyższe, ale kontrolowane przez stałą obecność prawnika

W praktyce wygląda to tak: jeśli Twoi ludzie „ciągle czegoś potrzebują od prawnika”, maili i telefonów jest kilkanaście tygodniowo, umowy latają non stop – zaczyna mieć sens in-house. Jeśli natomiast potrzebujesz raczej kilku–kilkunastu godzin wsparcia miesięcznie, ale z szerokim przekrojem specjalizacji – zwykle wygrywa dobrze ułożony abonament.

Kiedy doraźne porady wystarczą, a kiedy to już za mało?

Mam klienta – freelancera IT – który przez kilka lat działał wyłącznie na doraźnych poradach. Co rok lub dwa wysyłał do prawnika nową wersję umowy z klientami, poprawiał regulamin strony, raz konsultował większy kontrakt. I to było absolutnie OK na tym etapie.

Porady ad-hoc są rozsądnym wyborem dla mikrofirm, solo przedsiębiorców, freelancerów. Zazwyczaj pojawia się jedna konkretna potrzeba: umowa, regulamin, jednorazowa konsultacja przy współpracy z nowym dużym partnerem. Budżet jest napięty, ryzyko relatywnie małe, a procesy – proste.

Natomiast w momencie, kiedy mała firma czy startup zaczyna regularnie podpisywać istotne umowy – przynajmniej raz w miesiącu – obraz się zmienia. Jeśli co chwilę negocjujesz warunki z nowymi kontrahentami, wchodzisz w większe kontrakty, obsługujesz większą liczbę klientów, to ad-hoc zaczyna być jak łatanie dachu taśmą klejącą.

Dodatkowo, jeśli w grę wchodzą:

  • częste reklamacje,
  • windykacja należności,
  • procesy sądowe,
  • kontrole urzędów,

to ad-hoc szybko przestaje nadążać za rzeczywistością. Widziałem firmy, które „oszczędzały” na stałej obsłudze, po czym płaciły za serię przegranych spraw o niezapłacone faktury. Suma strat przekraczała wielokrotnie koszt abonamentu.

UWAGA: Mniejsi przedsiębiorcy często zgłaszają się do prawnika dopiero po pierwszej instancji sądowej. Na tym etapie manewrów jest mniej, a koszty – o 30–50% wyższe niż gdyby prawnik prowadził sprawę od początku.

Jeśli planujesz eksport – np. pierwsze kontrakty z Norwegią – koniecznie zaangażuj prawnika znającego lokalne prawo przed pierwszą transakcją. Różnice regulacyjne potrafią być ogromne, a poprawianie błędów po fakcie bywa bardzo drogie.

Sygnały, że Twojej firmie potrzebny jest prawnik na stałe

Kiedy analizuję z właścicielami firm ich sytuację prawną, często zaczynam od prostego pytania: „co cię dziś najbardziej boli?”. Najczęściej słyszę: pracownicy, umowy, reklamacje, kontrole. Jeśli kilka z tych punktów zapala się jednocześnie, to jest bardzo mocny sygnał, że czas na stałe wsparcie.

Jeśli zatrudniasz ludzi, wchodzisz automatycznie w świat prawa pracy: umowy, regulaminy, rozwiązywanie sporów, czas pracy, nadgodziny. Jeden źle skonstruowany zapis w umowie czy regulaminie potrafi skończyć się przegranym procesem i wypłatą odszkodowania, które spokojnie „pokryłoby” roczną obsługę prawną.

Gdy firma szybko rośnie, wchodzi w nowe rynki, segmenty, modele biznesowe, dokumentacja i analiza wymogów prawnych stają się codziennością. Skala pomyłek rośnie razem ze skalą biznesu.

Jeżeli działasz w branży regulowanej – finanse, medycyna, e-commerce, budownictwo, transport, żywność – zmiany przepisów to dla ciebie chleb powszedni. Tu stały prawnik często działa jak radar: wyłapuje ryzyka, zanim trafią na biurko inspektora z urzędu.

Częste spory, reklamacje, windykacja, pozwy – kolejny czerwony alarm. W takich warunkach szybka reakcja dobrego prawnika bardzo konkretnie ogranicza koszty.

Jeśli twoim największym aktywem jest własność intelektualna (oprogramowanie, marka, patenty, know-how), to stała obsługa pozwala realnie chronić ten majątek: rejestrować znaki, reagować na naruszenia, dobrze układać licencje.

No i wreszcie: dane osobowe. RODO to nie jednorazowy projekt, tylko proces. Polityki, rejestry, umowy powierzenia, incydenty – bez osoby, która nad tym systematycznie czuwa, ryzyko kar i reputacyjnych kryzysów rośnie z każdym rokiem.

Jeśli choć kilka z tych punktów dotyczy Twojej firmy, to z mojego doświadczenia wynika, że stała obsługa prawna przestaje być „miłym dodatkiem”, a staje się warunkiem bezpiecznego wzrostu.

Jak policzyć, czy stała obsługa prawna się opłaca?

Kiedy układam z klientem model obsługi prawnej, zawsze proszę: „policzmy to jak normalną inwestycję, a nie jak abstrakcyjny koszt”. I nagle okazuje się, że cyfry mówią więcej niż odczucia.

Z biznesowego punktu widzenia kluczowy jest ROI – zwrot z inwestycji. Zestawiasz koszt abonamentu lub etatu prawnika z:

  • kosztami sporów i błędów, których udało się uniknąć,
  • czasem, który zyskał zarząd i menedżerowie,
  • stabilnością i przewidywalnością budżetu.

Pierwszy element jest prosty: abonament prawny oznacza niższy koszt jednostkowy godziny niż jednorazowe porady ad-hoc. Do tego dostajesz przewidywalny budżet miesięczny. Nie ma niespodzianki w postaci faktury na kilka tysięcy złotych za serię telefonów, o których nikt nie pamięta.

Druga rzecz: prawnik, który zna historię firmy, jej umowy, typowe problemy, sposób działania zespołu – pracuje szybciej. Realnie widzę, jak czas potrzebny na doradztwo w powtarzalnych sprawach spada o połowę względem sytuacji, gdy każda kancelaria startuje od zera, przegląda dokumenty, dopytuje o kontekst. To bezpośrednio przekłada się na mniejsze koszty w długim okresie.

Trzeci element to profilaktyka. Regularny przegląd umów, procedur, regulaminów znacząco zmniejsza ryzyko sporów. Jeden przegrany proces potrafi wygenerować straty większe niż roczna obsługa prawna – a jeśli trafisz do prawnika dopiero po pierwszej instancji, dolicz kolejne 30–50% kosztów.

Nie można też zapomnieć o pełnym koszcie etatu: ZUS, urlopy, szkolenia, narzędzia. Dlatego dla wielu firm abonament czy model hybrydowy są zwyczajnie bardziej elastyczne i tańsze.

PRO TIP: Przy umowie abonamentowej bardzo precyzyjnie doprecyzuj zakres usług. Udział w rozprawach sądowych, skomplikowane transakcje czy obsługa dużych sporów często są rozliczane osobno. Jeżeli tego nie ustawisz na starcie, możesz zobaczyć faktury wyższe o 200–300% w stosunku do tego, co planowałeś.

Na końcu zostaje mniej mierzalny, ale realny efekt: spokój decyzyjny. Właściciele, którzy mają „swojego prawnika”, zwykle podejmują śmielsze, ale przemyślane decyzje. Bo wiedzą, że ktoś patrzy im na ręce pod kątem ryzyka.

Prawnik na stałe jako strategiczny doradca, nie „człowiek od paragrafów”

Jedna z rzeczy, o których prawie się nie mówi w poradnikach, a którą widzę na co dzień: dobry prawnik na stałe staje się doradcą strategicznym, nie tylko strażnikiem przepisów.

Na spotkaniach zarządu dużej firmy e-commerce, którą obsługuję, prawnik siedzi przy stole obok dyrektora finansowego i szefa sprzedaży. Nie po to, żeby poprawiać przecinki, tylko żeby powiedzieć: „jeśli wybierzemy ten model sprzedaży, to za dwa lata możemy wpaść w taką regulację” albo „ta konstrukcja umowy z kluczowym partnerem zablokuje nam wyjście na Niemcy”.

Prawnik, który zna cele biznesowe, strukturę firmy, plany ekspansji, potrafi tak układać umowy, modele współpracy, procesy, żeby wspierały strategię, a nie ją blokowały. To szczególnie ważne dla firm międzynarodowych – tam prawnik pełnoetatowy często koordynuje działania na wielu rynkach, pilnując, by polska praktyka nie weszła w konflikt z norweskimi czy niemieckimi regulacjami.

Dobrze ustawiona współpraca sprawia, że prawnik:

  • tłumaczy prawo na język biznesu, a nie żargon,
  • proponuje warianty rozwiązań, a nie tylko mówi „tak/nie”,
  • myśli do przodu: co się stanie za rok, dwa, pięć.

To jest dokładnie ta warstwa, której nie widać w cenniku, ale którą bardzo czuć w wynikach firmy.

Które branże najbardziej zyskują na stałym prawniku?

Raz pracuję z firmą budowlaną, gdzie każdy kontrakt to kilkadziesiąt stron i dziesiątki załączników, innym razem z software house’em, w którym głównym aktywem jest kod i know-how. W obu przypadkach stały prawnik robi gigantyczną różnicę – ale z innych powodów.

Branże mocno regulowane – finanse, medycyna, farmacja, budownictwo, transport, sektor żywności – funkcjonują w gęstej sieci przepisów i wymogów. Tu stała obsługa prawna pozwala:

  • nadążać za zmianami prawa,
  • przygotować się na kontrole,
  • unikać kar i sankcji,
  • układać procesy tak, żeby były zgodne z regulacjami, ale nadal efektywne.

W e-commerce czy usługach online prawnik jest nie tylko od regulaminów. Dochodzą ochrony konsumenta, reklamacje, marketing (np. zakazane praktyki), dane osobowe, umowy z dostawcami i platformami. Stały prawnik potrafi tak poukładać te elementy, żeby sklep działał sprawnie, a nie był co chwilę „przyhamowywany” przez kolejne ryzyko.

W firmach IT i w biznesach opartych na własności intelektualnej prawnik dba o to, co najcenniejsze: prawa autorskie, licencje, znaki towarowe, patenty, NDA. Bez systematycznej ochrony trudno być konkurencyjnym – szczególnie gdy w grę wchodzą rynki zagraniczne.

Do tego dochodzi stały, przekrojowy obszar: prawo pracy i dane osobowe. Niezależnie od branży, im więcej ludzi i danych w firmie, tym bardziej sensownie wygląda posiadanie kogoś, kto trzyma to w ryzach.

Czy stała obsługa prawna jest tylko dla dużych firm?

Na jednej konsultacji właściciel małej firmy usługowej powiedział mi: „Panie Pawle, stały prawnik to już taki level korpo, my jeszcze nie ta liga”. Po godzinie liczenia kosztów sporów, błędów w umowach i czasu marnowanego na „samodzielne ogarnianie” doszliśmy razem do wniosku, że… to jemu, a nie korpo, najbardziej opłaca się abonament.

Mit jest prosty: „stała obsługa prawna jest tylko dla dużych”. Rzeczywistość wygląda inaczej. Z mojego doświadczenia to właśnie MŚP i startupy w fazie szybkiego wzrostu najbardziej potrzebują elastycznego, stałego wsparcia.

Na samym początku działalności często wystarczają porady ad-hoc. Ale w momencie, gdy:

  • rośnie liczba i wartość umów,
  • ryzyko błędu zaczyna boleć w portfelu,
  • pojawia się ekspansja zagraniczna,
  • zwiększa się zatrudnienie,

stała obsługa przestaje być „fanaberią”, a zaczyna być elementem infrastruktury firmy – jak dobra księgowość.

Abonament zwykle zachęca do prewencji. Skoro „i tak płacisz”, nie boisz się zadzwonić z drobnym pytaniem. I bardzo dobrze – większość dużych problemów zaczyna się od drobnej decyzji, której nikt wcześniej z nikim nie skonsultował.

Jak mądrze wybrać stałego prawnika?

Kiedy właściciel firmy mówi mi: „mam prawnika, ale on jest od wszystkiego”, to wiem, że za chwilę zobaczę w jego liczbach straty, których spokojnie można było uniknąć.

Nie zatrudniaj „prawnika od wszystkiego”. To z pozoru tańsze rozwiązanie bywa bardzo drogie – straty idą czasem w dziesiątki tysięcy złotych, mimo że na początku „faktura była niższa”.

Pierwszą rozmowę z prawnikiem traktuj jak rozmowę rekrutacyjną. Zadaj konkretne pytania:

  • z jakimi firmami z twojej branży pracował,
  • jakie podobne sprawy prowadził,
  • co dokładnie obejmuje abonament, a co jest ekstra,
  • jak wygląda komunikacja – mail, telefon, spotkania, czas reakcji.

Poproś o przykłady: typowych umów, rozwiązań, sporów, które prowadził. Poproś o opisanie tego prostym językiem. Jeśli od początku toniesz w żargonie, to później nie będzie lepiej.

UWAGA: W umowach abonamentowych pilnuj zakresu: ile godzin, jaki typ spraw, czy w cenie jest udział w sądzie, przygotowanie bardziej złożonych kontraktów, audyty. Dodatkowe elementy, szczególnie procesy sądowe, potrafią podnieść rachunki o 200–300%, jeśli nie są dobrze omówione na starcie.

Jeśli myślisz o eksporcie, kontraktach zagranicznych, szukaj kogoś, kto zna lokalne prawo – np. norweskie – zanim podpiszesz pierwszą umowę. Zatrudnienie właściwego prawnika przed startem sprzedaży zagranicznej najczęściej wychodzi taniej niż późniejsze prostowanie źle skonstruowanych kontraktów.

Podsumowanie: kiedy to się realnie opłaca?

Z moich doświadczeń wynika, że stała obsługa prawna to inwestycja w bezpieczeństwo i rozwój, a nie tylko „ochrona przed karami”. Szczególnie dużo zyskują na niej:

  • małe i średnie firmy, które rosną i zaczynają odczuwać ciężar decyzji prawnych,
  • startupy w fazie skalowania,
  • firmy z branż regulowanych i opartych na własności intelektualnej,
  • biznesy wchodzące na rynki zagraniczne.

W momencie, kiedy zaczniesz traktować prawnika jak część zespołu i doradcę biznesowego, a nie „pogotowie ratunkowe po pozwie”, zobaczysz bardzo konkretny zwrot: mniej sporów, mniej stresu, szybsze decyzje, lepsze umowy.

Na koniec zostawię ci krótkie, praktyczne odpowiedzi na najczęstsze pytania, które słyszę od właścicieli firm.

Mini FAQ – trzy kluczowe pytania, które słyszę najczęściej

Kiedy dla małej firmy stała obsługa prawna ma sens?

Wtedy, gdy regularnie potrzebujesz wsparcia: podpisujesz ważne umowy (co najmniej raz w miesiącu), masz reklamacje, windykacje, pierwsze spory, zatrudniasz ludzi albo wchodzisz na nowe rynki. W takim momencie stała obsługa nie jest już zbędnym kosztem – staje się inwestycją w minimalizację ryzyka i szybsze rozwiązywanie problemów.

Czy stała obsługa prawna jest tylko dla dużych firm?

Nie. W praktyce widzę, że MŚP i rozwijające się startupy szczególnie korzystają na stałym wsparciu. Duże firmy zwykle budują działy prawne, ale to mniejsze podmioty najbardziej odczuwają różnicę między „ad-hoc” a abonamentem – zwłaszcza gdy jedna duża wpadka może zachwiać płynnością.

Co wybrać: prawnika in-house czy kancelarię na abonament?

Jeśli masz duży, codzienny wolumen spraw i potrzebujesz kogoś „na miejscu” – myśl o prawniku in-house. Jeśli potrzebujesz regularnej, ale nie ciągłej obsługi, z dostępem do różnych specjalizacji, a przy tym chcesz zachować elastyczność kosztów – lepiej sprawdzi się kancelaria na abonament albo model hybrydowy. Kluczowe jest dopasowanie modelu do skali, branży i tempa wzrostu Twojej firmy.